Pułapka Szeryfa – Escape Gdańsk

Pułapka Szeryfa to kolejne miejsce, które możemy odnaleźć pod frazą Escape Room Gdańsk. Kolejne miejsce, które widnieje w trójmiejskim rankingu Lockme. Kolejne miejsce, które postanowiłam odwiedzić.

Escape Gdańsk to firma, która mieści się we Wrzeszczu. Ul. Do Studzienki 28 to stary budynek, w którym dawniej prawdopodobnie mieściły się jakieś biura. A kto wie, może nadal tam są? Wędrując tym długim korytarzem, ze starą, specyficzną i krzywą podłogą, czułam się jakbym cofnęła się do przeszłości. Miałam wrażenie, że jest rok 96, a ja człapię sobie beztrosko korytarzami, krocząc do babci do pracy lub odwiedzając w robocie rodziców. Było to bardzo dziwne, ale jakże przyjemne doświadczenie. Doświadczenie, które dość szybko dobiegło końca, bo po chwili zeszliśmy na poziom -1, gdzie znajdowała się ta nowsza, lepsza, interesująca nas część budynku.

Stolik, kanapa i inne siedziska, które bez problemu pomieszczą większą grupkę graczy. Przyszliśmy sporo wcześniej, ale Człowiek już na nas czekał. Człowiek powiedział żebyśmy sobie usiedli to wszystko nam objaśni, ale wiadomo, że najpierw trzeba odwiedzić toaletę, co 2/3 z naszej ekipy uczyniło.

I tu znów powrót do przeszłości. Długi korytarz, wielkie okaflowane pomieszczenie, małe kabiny toaletowe. Początkowo byłam zszokowana miejscem w jakim się znajduję, ale po chwili zaczęło mnie to fascynować. Podziemna pułapka mieści się w bunkrze, z kolei Escape Gdańsk zajmuje stary biurowiec. Bardzo podoba mi się takie wykorzystanie przestrzeni. Zwłaszcza, że gdy już jest się w faktycznym miejscu rozgrywki czy przygotowań, to co jest piętro wyżej absolutnie nie ma znaczenia i w ogóle się o tym nie myśli. A miejsce to ma potencjał i mam nadzieję, że wkrótce zostanie on wykorzystany.

Wraz z moją mamą wróciłam do poczekalni. Mój towarzysz eskejpowy już tam na nas czekał i informował Człowieka o ilości odbytych przez nas ucieczek. Dosiadłyśmy się. Kontynuowaliśmy rozmowę i po chwili został nam przedstawiony regulamin, informacje odnośnie bezpieczeństwa jak i szkolenie z obsługi kłódek. Sporo informacji, rzetelnie przedstawione, przeplatane sporą ilością anegdotek. Ja nie będę Wam opisywać tego jak działają kłódki, za to powiem o kwestii istotnej: bezpieczeństwo. Można wyjść w każdej chwili, drzwi są cały czas otwarte – ta informacja szczególnie ucieszyła moją mamę. Wewnątrz są kamery oraz monitor pokazujący upływający czas i ewentualne podpowiedzi. Czyli klasycznie, wygodnie.

Gdy już wiedzieliśmy jakie zasady panują, przyszedł czas na schowanie zbędnych rzeczy. Torebki, dokumenty, inne pierdoły to coś, co wewnątrz pokoju przeszkadza. Tu mieliśmy dwie opcje: zabrać to ze sobą lub zostawić na zewnątrz. Nie lubię mieć nadmiaru swoich rzeczy gdy jestem w pokoju, więc ta opcja nie wchodziła w grę. Zostaliśmy zapewnieni, że nikogo poza Mistrzem Gry nie będzie w tym czasie, a on nas nie planuje okraść, więc postanowiliśmy wybrać tę opcję. Przed wejściem była jakaś szafka – regał, tam zostawiliśmy nasz bagaż. I w zasadzie to jest największa wada, nie tyle samego pokoju, co też całej pokojowej otoczki: nie ma przechowalni. Brakuje mi tu zamykanych pojemników, szafek, czegokolwiek co sprawiłoby, że gra byłaby bardziej komfortowa. Niemniej jest to wada, która bez problemu może zostać naprawiona, zwłaszcza, że przestrzeni wokół jest sporo, a z tego co wiem Escape Gdańsk się będzie rozwijać, więc i ten szczegół przy okazji można ogarnąć.

Jeśli chodzi o poważne minusy Pułapki Szeryfa, to właśnie ten jeden, przedwejściowy chyba zabolał najbardziej. Im dalej, tym lepiej i przyjemniej. A dalej było już tak, że staliśmy pod drzwiami i zaczęło się wprowadzenie fabularne i pokojowe. Odbywało się to w sposób znany, aczkolwiek nie pospolity, ale ta forma była tu adekwatna i dodawała klimatu. A motyw jest taki, że szeryf ukradł złoto, ale nas wrobił w tę kradzież. Za 60 minut czeka nas egzekucja. Nasza jedyna szansa ratunku, to znalezienie złota w biurze szeryfa, aby udowodnić, że to on je skradł i tym samym uniknąć śmierci.

Zatem wychodzi na to, że nasze zadanie nie polega na odnalezieniu wyjścia z pokoju, tylko na odnalezieniu złota. Początek był dość zaskakujący, intrygujący, ale poza tym, nie zdradzę Wam nic więcej. No, może jeszcze to, że było to całkiem fajne. Byliśmy tam, skupieni na tym by odnaleźć złoto. Zeskanowałam wzrokiem cały widoczny obszar i lecimy!

IMG_20190805_134856_HDR

Początek szedł całkiem sprawnie. Wiedzieliśmy co robimy. Były chwilowe zastoje i zawahania, ale generalnie nic co zatrzymałoby nas na tyle, by błagać o podpowiedź. Z podpowiedziami byliśmy umówieni tradycyjnie, że jak chcemy jakąś, to damy znać. I ewentualnie, jak będzie już z nami tragicznie, to padnie pytanie czy nam nie pomóc, bo znaczy to, że utknęliśmy a czasu już niewiele. Na szczęście w ogóle nie musieliśmy korzystać z trybu podpowiedzi, więc nawet nie wiem jak one wyglądają. Choć teraz, po czasie, zaczęłam się zastanawiać jak tłumaczone są niektóre z zawartych tam elementów.

To co rzuca się od razu, to duża ilość kłódek. W zasadzie to już rzuca się przed wejściem, przy szkoleniu. Kłódek jest sporo, są różnego typu, ale z żadną nie mieliśmy większego problemu – chodzą bez zarzutu. Ale spokojnie, kłódki to nie jedyne atrakcje. Jest trochę elektroniki, trochę innego rodzaju zagadek. Kilka z motywów znaliśmy już z innych miejsc, kilka było dla nas nowością, aczkolwiek nic co sprawiłoby mega kłopoty. Myślę sobie, że pokój ten jest idealny, jeśli chcemy zabrać ze sobą jakiegoś świeżaczka. Jest tu zbieranina większości rodzajów mechanizmów, dzięki czemu ktoś nowy może poznać dużą ilość zagadek w jednym miejscu, oswoić się z tego typu rozrywką. Jest to też dobra opcja dla grup różnorodnych, w której jedna osoba jest lepsza w tego typu łamigłówkach, a inna w czymś zupełnie odmiennym. Każdy może się do czegoś przydać, każdy może coś zrobić, poczuć satysfakcję i to, że udało mu się pomóc. Nawet ktoś kto nie jest zbyt bystry, ma szansę się tu wykazać i szybko zrobić rzecz, na której my się wyłożyliśmy.

Tak, był jeden moment, który nas bardzo spowolnił. I jak zwykle była to najprostsza rzecz. Zajęła nam bardzo dużo czasu, trochę się namęczyliśmy, pojawiła się już nawet frustracja i myśl, by poprosić o podpowiedź. Ale postanowiliśmy, że damy sobie jeszcze chwilę. No i udało się. Choć element ten wydawał nam się nie do końca spójny z całokształtem pokoju, to teraz stwierdzam, że ok, ma on sens. Ma on sens, bo tak jak napisałam przed chwilą, niemal każdy rodzaj zagadek został tu użyty, ten również.

IMG_20190806_124544

Klimat panujący w pokoju jest odczuwalny. Jest dość surowo, ale nawet schludnie i prosto. Nie ma zbędnych udziwnień i niepotrzebnego bałaganu. Widziałam narzekania dotyczące małej ilości rzeczy, ale dla mnie to akurat plus. To biuro szeryfa, nie musi być obładowane mnóstwem szpargałów. Według mnie taki wystrój był adekwatny. Aczkolwiek głośnik stojący na widoku, można by jakoś schować, zabezpieczyć, aby nadać miejscu jeszcze więcej klimatu, który nawet bez tego jest odczuwalny. Zwłaszcza dzięki wspomnianemu głośnikowi, który przyjemnie umila nam ten czas na dzikim zachodzie. Wyświetlacz z czasem zawierał klimatyczne zdjęcie, dzięki czemu nie mieliśmy szansy zapomnieć, gdzie jesteśmy.

W ostatnim czasie mamy pecha, jeśli chodzi o escape roomy. A konkretnie, to jeśli chodzi o ich składanie. Pierwsza tego typu akcja miała miejsce w pokoju 5 Morderstw. Tym razem to tutaj jeden z elementów nie został sprzątnięty do końca. Wiadomo, błędy się zdarzają, zwłaszcza na początku. A Człowiek, który się nami zajmował wrócił prosto z urlopu (wszyscy wiemy jak straszne są poniedziałki pourlopowe), także jeszcze łatwiej mi ten błąd wybaczyć. Zwłaszcza, że ów błąd, który ewidentnie był wadą samej gry, tu delikatnie przeobraził się w zaletę. Pokazał nam tę zaletę, której bez tego potknięcia byśmy nie zauważyli. Będąc w Questrooms gdy zwróciliśmy uwagę na element, który był otwarty (a nie miał być), próbowano nam wmówić, że samo musiało się otworzyć, bo było sprzątnięte. Tutaj o tym defekcie nie wiedzieliśmy. Owszem, zastanawialiśmy się co z daną rzeczą trzeba zrobić, do czego służy. Mało tego, zmarnowaliśmy od cholery czasu na rozpracowywanie jej, a okazało się, że już jej użyliśmy i to nieświadomie. I gdyby nie to, wyszlibyśmy pewnie kilkanaście minut wcześniej, bo byśmy się tym nie zajmowali. Ale nie wiedzieliśmy o tym, że wchodząc do pokoju, zastaliśmy to nie w takiej formie w jakiej powinnyśmy to zastać. Powiedział nam o tym Człowiek, gdy już nas „odbierał” po wygranej. Powiedział nam to bijąc się w pierś, przepraszając tak bardzo, że bardziej zrobiło mi się żal jego, niż tego, że znów na nas trafiło to, że jakiś pokój był skopany. I przyznam szczerze, że po poprzednich doświadczeniach z tego typu akcjami, byłam zaskoczona. Mógł powiedzieć cokolwiek, mógł użyć miliona różnych kłamstw, nie przyznawać się. W zasadzie opcji było całe mnóstwo, ale postanowił powiedzieć prawdę. Myślę, że to całkiem odważny zabieg, zwłaszcza, że już na tym etapie wiedział, że będę pisać recenzję. Wprowadzając nas, nie był tego świadomy, ale gdy już byliśmy po zabawie świadomość się pojawiła i mogliśmy o tym pogadać, jednocześnie robiąc zdjęcia, które będę mogła wrzucić tu do tekstu. Zatem wpadka organizacyjna się pojawiła, ale nie była aż tak dotkliwa i dodatkowo pomogła dostrzec jeszcze jedną zaletę Escape Gdańsk.

IMG_20190809_155526

Pułapka szeryfa to kolejny z nielicznych pokoi, który można uznać za „nie straszny”. Nie ma elementów klaustrofobicznych, obrzydliwych, straszących, paskudnych itd. Wiedząc to, mogłam zabrać moją mamę, która do strasznych miejsc nie chce z nami chodzić, a inne, spokojne i przyjemne ciężko jest znaleźć. Dlatego też odnajdując coś tego typu, zawsze staram się ją ze sobą zabrać, bo już powoli też wkręca się w ten rodzaj rozrywki. No i widać ten progres, widać to, że z każdym pokojem idzie jej co raz lepiej. A ja dodatkowo mam kolejną parę oczu, która może mi podać swoje uwagi i przedstawić swój punkt widzenia odnośnie poszczególnych pomieszczeń i znajdujących się tam zagadek. Więc teraz śmiało mogę powiedzieć, że jeśli macie rodzica czy kogoś dojrzalszego, kto nie chce się bać, a chce się fajnie bawić myśląc i kombinując, to to jest idealny pokój, by zabrać tam taką osobę.

Miasto: Gdańsk
Miejsce: Escape Gdańsk
Pokój: Pułapka Szeryfa
Termin: 5.08.2019
Godzina: 13.00
Ilość osób: 3
Czas ucieczki: 50:18 (zostało 9.42 do końca)

Za gościnę dziękuję:

logo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *