Mike Tyson. Moja Prawda – Mike Tyson, Larry Sloman

„Mike Tyson. Moja Prawda.” to książka potężna, jak sam autor owej biografii. Albo raczej współautor, gdyż znanemu pięściarzowi pomagał w jej napisaniu Larry Sloman. Trzeba przyznać, że ich współpraca była owocna.

Dzięki wyzwaniu jakie podjęli Mike i Larry, a także dzięki wydawnictwo SQN, mamy możliwość zapoznania się z tą pozycją. Wielka, 600 stronicowa kniga, jest cholernie ciężka. Ciężka, jeśli chodzi o jej fizyczną wagę. Ale też ciężka, jeśli chodzi o ładunek emocjonalny, jaki serwują nam autorzy. Z kolei jeśli mówimy o trudności czytania, to klasyfikuje się ona zaledwie do kategorii muszej lub nawet papierowej. Wspólnymi siłami napisali biografię, którą chce się czytać i czyta się z zaciekawieniem, ale też bez pośpiechu, delektując się każdym zdaniem po kolei. Może dlatego tak długo zajęło mi czytanie, za bardzo rozsmakowałam się w treści.

Jak już wspomniałam, ładunek emocjonalny zawarty w książce jest spory. Poznajemy życie Mike’a od samego początku. A wbrew temu, co mogłoby nam się wydawać, nie było ono takie kolorowe. Dzieciak nie miał łatwego startu. Każdy dzień, był dla niego walką o przetrwanie. I jakoś przetrwał. Jako nastolatek, został dostrzeżony przez świetnego trenera boksu, dzięki czemu jego życie się odmieniło.

Mówiąc, że się odmieniło, nie mam na myśli, że było wolne od problemów. Wręcz przeciwnie. Wielka presja jaka na nim spoczywała, nie miała raczej dobrego wpływu na jego życie czy decyzje. Krótko mówiąc, dzieciak nie miał lekko. Wkroczywszy w dorosłość, również nie było mu łatwo, tym bardziej, że nadal pozostawał tym samotnym dzieciakiem z niską samooceną, którym był dawniej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Książka ta opisuje Tysona od podszewki. Mike rozebrał się przed czytelnikami, uzewnętrznił, otworzył się i opowiedział swoją historię bardzo szczegółowo. Z pewnością wymagało to z jego strony olbrzymiej odwagi. Nie każdy miałby siłę i chęć, aby uzewnętrznić się tak przed obcymi ludźmi. Strach przed oceną, odrzucenie – zapewne byłyby głównymi powodami, które nie pozwalałyby na tego typu działanie.

Jednakże po lekturze, myślę, że główną motywacją Tysona, była chęć zdobycia kasy. W ostatnim, czasie można było go zobaczyć w różnych filmach. Gościł także w rozmaitych serialach, reklamach, co świadczyć mogło o problemach finansowych boksera. Treść z książki, przekonała mnie, że moje przypuszczenia nie były bezzasadne.

Muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak dobrej biografii. Z reguły książki tego gatunku, czytałam o osobach, które w pewien sposób mnie fascynują, znam je, podziwiam. Mike nie należał nigdy do moich idoli. Nie wiedziałam na jego temat praktycznie nic. Dzięki jego „Prawdzie”, którą wykrzyczał całemu światu, pisząc tę pozycję, wiem wiele. Dużo więcej, niż powinny wiedzieć obce osoby o drugim człowieku. Dowiedziałam się tyle, że za pośrednictwem tego książkowego przekazu, zdołałam poznać i polubić legendarnego boksera.

„Moja prawda” to jednak bardzo intrygujący podtytuł. Sugeruje ona, że to jest prawda Mike’a, a inni mają swoją. Czy zatem ta prawda nie pokrywa się z prawdami innych ludzi? Czy wobec tego, jest ona kłamstwem? A może chodzi o to, że każdy ma jakąś swoją prawdę, swój pogląd na otaczający świat, który często różni się z opiniami innych? Nie wiadomo co autor miał na myśli. Jednakże jakakolwiek ta prawda by nie była, niezależnie od tego czy jest ona kłamstwem czy jednak faktem, ja ją kupuję. Kupuję ją w takiej formie, bo sprzedana jest dobrze, ciekawie i w bardzo ładnym wydaniu. Zarówno papier jak i zdjęcia są świetnej jakości. Nie wspominając już o twardej, masywnej okładce. Nie przepadam za twardymi okładkami, zatem to, że teraz ją doceniam, jest dodatkowym atutem tej publikacji.

Nie interesuję się boksem. Zawsze uważałam, że to tylko bezmyślne lanie się po mordach. Nie interesował mnie ten sport, a tym bardziej, nie interesowały mnie osoby, które go uprawiały. Mike Tyson był znany głównie dlatego, że odgryzł komuś ucho podczas walki. Jakie można mieć zdanie o kimś takim? Co mogłam myśleć o nim, w dodatku w kontekście tego sportu? Raczej nic pozytywnego. Ktoś, kto może bardziej był w temacie, mógłby powiedzieć na jego temat więcej. Ale przypuszczam, że większość poprzestała by na określeniu „czarny, agresywny, ćpun”.

I w pewnym sensie to prawda. Jednakże po przeczytaniu książki, można dodać więcej określeń. Uczuciowy, pomocny, odważny, silny, budzący respekt, opiekuńczy. Pozytywnych cech jest tutaj wiele. I tak właśnie odbieram teraz Tysona. Jako fajnego faceta, który nie miał łatwego życia. Miał ciężki start, wiele razy się zawiódł na innych. Musiał stracić wiele, aby teraz, móc stanąć na nogi, ruszyć do przodu i walczyć, tak jak dawniej walczył o swój tytuł. I mam nadzieję, że wszystkie czekające na niego walki wygra. Zarówno walkę z nałogami jak i walkę o lepsze, godne życie, na które zasługuje. Z resztą tak, jak każdy z nas.




Za książkę dziękuję wydawnictwu:

Wydawnictwo SQN

4 myśli nt. „Mike Tyson. Moja Prawda – Mike Tyson, Larry Sloman

  1. Ja też raczej nigdy nie interesowałam się boksem, ale przyznam, że zainteresowała mnie sylwetka Tysona. Bardzo kontrowersyjnego człowieka. Chętnie więc przeczytam 🙂

  2. Jestem w trakcie i hm..
    Chcialem sie zapyrac kogos kto czytal, czy nie ma wrazenia, ze troche zbyt szczegolowe te opowiesci jako 7 latka? Ile my sami pamietamy z tamtych czasow?
    Do tego 40 strona a ja co raz bardziej brne w odkrywaniu nowych dysfunkcji Mike’a. Bylo juz chodzenia ze siostra, problemy z higiena, gadanie do siebie, bicie, itd teraz czytam, ze do szkoly specjalnej chodzil. Serio? Mam wrazenie jakby mi ktos nawijal niezle bajke.
    Ten swiat boksu, sprzedajny… czy Mike na prawde chcial to opowiedziec bez koloryzowania dla wiekszego zysku?

    • Szczerze mówiąc nie bardzo zastanawiałam się nad tym ile w tym prawdy, czy koloryzował i wymyślał. Znam ludzi, którzy z dzieciństwa pamiętają bardzo dużo. Pracowałam i miałam kontakt z osobami, których przeszłość też była nieciekawa i słuchając niektórych historii, można by przypuszczać, że też nieźle ściemniają. A gdybym chciała wziąć te ich historie, spisać, przerobić na książkę, to nikt nie uwierzyłby, że to prawda i mógłby uznać, że bardzo poniosła mnie wyobraźnia. Dlatego też, jeśli chodzi o tę biografię, nie doszukiwałam się ściemy, tylko zwyczajnie dałam się ponieść opowieści.
      Aczkolwiek tak jak mówisz, odebrać można to różnorako i jest dużo wątków, w które zwyczajnie można nie wierzyć. Ale na ogół prawdziwe życie pisze najdziwniejsze i najbardziej nieprawdopodobne historie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *