Super Farmer & Koza
Super Farmer & Koza to nic innego jak kultowy już, klasyczny Super Farmer z dodatkiem. Dodatek ten, jak nie trudno się domyślić, to koza. Koza, której zadaniem jest uprzykrzanie graczom życia.
Co mamy w pudle?
– 4 plansze
– 2 dwunastościenne kostki
– 120 kartoników z obrazkami zwierząt
– 4 plastikowe małe psy
– 2 plastikowe duże psy
– Kozę – figurkę z pleksi
– instrukcję
O co w tym wszystkim chodzi?
Chodzi dokładnie o to, o co chodzi w podstawowej wersji gry. Musimy skompletować przynajmniej po jednym zwierzaku z każdego gatunku. Zbieramy zwierzęta, wymieniamy, rozwijamy swoją hodowlę, chronimy naszą zwierzynę przed wilkiem i lisem. To tak w dużym, bardzo dużym skrócie.
A o co chodzi z kozą? Dodatek Koza, jest próbą wprowadzenia negatywnej interakcji do rozgrywki. Próbą dobrą, aczkolwiek nie do końca. Zadaniem kozy jest blokowanie zagrody przeciwnika. To znaczy, że jak chcemy komuś zaszkodzić, kupujemy sobie taką kózkę i stawiamy ją w zagrodzie rywala na jednym z trzech, nie zagospodarowanych jeszcze gatunków zwierząt. Czyli przykładowo: kładziemy kozę na poziomie świń. Gracz, który ma kozę w zagrodzie, nie będzie mógł zdobywać świń, dopóki koza będzie u niego siedzieć. Aby się jej pozbyć, będzie musiał zapłacić trzema owcami. W ten oto sposób, straci czas, straci owce i troszkę nerwów.
Niestety tych nerwów straci za mało. Negatywna interakcja jest tutaj tak niewielka, tak mało szkodliwa, że niemal nie jest odczuwalna. Bo jeśli komuś chcemy zaszkodzić i zablokujemy mu rozwijanie konkretnego etapu zwierzęcego, to na dobrą sprawę nie jest to tak straszne. Nie rozwija on tego etapu, za to w tym czasie rozwija poprzednie. Jednakże w instrukcji nie jest do końca sprecyzowane, czy pozbywanie się kozy jest traktowane jako ruch, czy jest to akcja darmowa. Jest tam sporo niejasności. Instrukcja jest piękna, kolorowa, ozdobiona licznymi rysunkami, wydana w formie książeczki. Ale to zdecydowanie przerost formy nad treścią, gdyż ciężko zrozumieć niektóre rzeczy.
Przykładowo: plansze – zagrody. Są to plansze, z kółkami, w których każdy z graczy może układać swoje zwierzątka. Przez długi, długi czas, głowiłam się jak te zwierzątka układać i jak ma to usprawnić grę w wariancie dynamicznym. Nie głowiłam się sama, tylko z moimi współgraczami, którzy to sporą część dzieciństwa spędzili z Super Farmerem. Nikt z nas nie wpadł na to, jak plansze mają działać. Liczyliśmy kółka, wyliczaliśmy zależności między ilością kółek królików a owiec. Dorabialiśmy swoje zasady. Trwało to jeszcze od czasu, jak pisałam o standardowym Super Farmerze. I trwałoby to jeszcze dłużej, gdybym nie napisała do wydawnictwa, aby się dopytać jak grać i dlaczego ta ilość kółek jest tak dziwna i nielogiczna. Okazuje się, że ich ilość nie ma znaczenia, a zwierzaczki możemy układać na planszy w taki sposób i w takiej ilości jak tylko mamy ochotę. No i właśnie tej informacji zabrakło mi w instrukcji. Oszczędziłaby ona kilka miesięcy domysłów. Jak już przy instrukcji, to trzeba przyznać, że ma ona mnóstwo przykładów i objaśnień, co może pomóc w zrozumieniu zasad nawet przez najmłodszych graczy. Gdyby tylko dopracować te szczegóły, których tu zabrakło, byłaby to bardzo, bardzo dobra instrukcja.
No i rzecz najistotniejsza: wydanie. Tak jak już pisałam w przypadku podstawy, gra jest pięknie ilustrowana. Żywe kolorki, uśmiechnięte zwierzaki, solidne, ciężkie kości. No i rzecz najważniejsza: psy. Gumowe figurki piesków, które każdy chce mieć, nie tylko po to, by chroniły stada, ale głównie dlatego, że są prześliczne i aż się proszą, by ustawić je sobie przy planszy. Jest to bardzo dobry tytuł na prezent, bo jako taki, będzie cieszył oko i bardzo dobrze się prezentował, na przykład pod choinką.
Zalety:
– ładna grafika
– piękne pieski
– solidne kości
– dobrze się skaluje
– prosta mechanika
– historia powstania gry
– uczy podstaw matematyki
– ryzyko
– ściąga wymian
– negatywna interakcja
Wady:
– niewielka negatywna interakcja
– poczucie bezsensu na pewnym etapie
– instrukcja
Czy w ogóle warto zostać farmerem i podrzucać kozy?
Warto, aczkolwiek znikoma i zbyt delikatna negatywna interakcja, utwierdziła mnie w przekonaniu, że jest to gra przede wszystkim dla młodszych graczy. Jest idealna do utrwalenia podstaw matematyki. Pozwala na rozpoznawanie zwierzątek, liczenie ich, wymienianie według podanego na ściądze schematu. A dzięki sporej losowości sprawia, że dorośli nie mają przewagi nad dzieciakami. Szanse są bardzo wyrównane, gdyż każdemu, w każdej chwili może wypaść na kostce coś, co sprawi, że cała dotychczasowa, żmudna praca pójdzie na marne.
Koza jest prostym, ale bardzo fajnym dodatkiem i urozmaiceniem w tej kultowej grze. Brakuje mi jednak opcji dokupienia samej Kozy z instrukcją, bez konieczności kupowania całego, wielkiego pudła z farmerem. Jest do dobra opcja dla tych, co gry jeszcze nie mają, ale myślę, że wydawnictwo powinno wprowadzić możliwość kupowania samych dodatków i dokładania ich sobie do wielkiego pudła z podstawową wersją gry.
Wracając do pytania głównego: czy warto podrzucać kozy przeciwnikom? Myślę, że tak. Jeśli jeszcze nie graliśmy w Super Farmera i szykujemy się do zakupu, to warto kupić właśnie tego w pięknym, zielonym pudle z kózką. Piękna, duża koza z pleksi, jest dobrym urozmaiceniem gry. I poza tym, że pozwala rozwijać u dzieci te rzeczy, o których już wspomniałam, to pokazuje też, że nie zawsze jest tak pięknie i kolorowo, a czasem nawet najbliżsi mogą nam dokopać, chcąc wygrać grę. Choć negatywna interakcja jest niewielka dla mnie, to myślę, że dla maluchów będzie ona miała wystarczający poziom. Dlatego tak, warto. I myślę, że to bardzo dobra opcja na prezent świąteczny, jeśli jeszcze go nie kupiliście.
Podstawowe informacje:
Liczba graczy: 2 – 4 osób
Wiek: 7 – 99 lat
Czas gry: 15 – 30 minut
Autor: Karol Borsuk
Autor dodatku Koza: Michał Stajszczak
Projekt graficzny i ilustracje: Piotr Socha
Wydawca: Granna