Awazymyz – wspomnienie o cyklu „Okiem outsiderki”

Dawno, dawno temu. No ok, może nie tak całkiem dawno, bo to zaledwie kilka lat temu, w czasach, gdzie ten blog już nawet zaczynał raczkować. A dokładniej w latach 2012 i 2013. To był czas, że posiadałam swoją własną, prywatną kolumnę w takim świecącym, pachnącym, papierowym magazynie, co się zwał Awazymyz.

Przypuszczam, że nic Wam to nie mówi. I w sumie nie dziwi mnie to, bo to magazyn historyczno- społeczno- kulturalny Karaimów. I prawda jest taka, że w dużej mierze jest on pisany przez Karaimów dla Karaimów i o Karaimach. Troszeczkę takie kółko wzajemnej adoracji. No, ale powstaje, wychodzi, ludzie to czytają, więc spoko.

Ja nie czytam, bo jak zapewne wiecie, nie lubię historii bardzo bardzo. A tam jest dużo historycznych rzeczy, przy których zwyczajnie zasypiam. Dlatego też gdy wpadłam na pomysł by rozpocząć swoją kolumnę, chciałam, by była ona inna, odmienna, wyróżniająca się i zwyczajnie nie taka jak reszta zawartych tam tekstów. Chciałam, by osoby „z zewnątrz”, takie jak ja, nie mające pojęcia o całym drzewie genealogicznym Karaimów mieszkających w Polsce, nie mające styczności z tą kulturą i nie koniecznie ciekawe wszystkich możliwych dat z tym związanych, będą w stanie to czytać. No i że będą w ogóle chciały to czytać.

Wydaje mi się, że cel został osiągnięty. Choć od mojej ostatniej publikacji na łamach Awazymyza minęło już dobre kilka lat, do tej pory moi rodzice, gdy spotykają ludzi z tego środowiska, są zasypywani pytaniami: „A dlaczego Agnieszka już nie pisze?”. Sama też kilkukrotnie odczułam tę tęsknotę czytelników, za moją rubryczką. Co mogę powiedzieć? To z pewnością miłe. Ale cykl „Okiem outsiderki” w tym magazynie zakończył się. Gdzieś na starym kompie mam chyba kilka rozgrzebanych tekstów i nawet pare gotowych, które nigdy nie zostały wysłane do redakcji z takich tam różnych powodów. Może je kiedyś odgrzebię, dopracuję, opublikuję. Nie wiem. Z pewnością niczego nie będę obiecywać. Aczkolwiek rozważam taką opcję, bo cykl ten zakończył się nagle, bez zapowiedzi, bez żadnej informacji. Czasem czuję, że moim czytelnikom zabrakło jakiegoś pożegnania, domknięcia tematu. Może kiedyś się pożegnam, ale póki co nie robię tego, gdyż nie mam pewności, że nie wrócę, choć oczywiście nie tam, gdzie mnie nie chcą.

awazymyz

Dlaczego dziś o tym piszę? A no dlatego, że od dłuższego czasu linki do moich felietonów nie działały. Od niedawna archiwum zostało odnowione, naprawione i pięknie śmiga. Zatem dziś poprawiłam linki w dziale publikacje i można sobie z nich korzystać. A jak Wam się nie chce tak daleko (oj, bardzo daleko) klikać, to udostępniam wszystko tu poniżej. Także proszę, opcja dla leniwych, cały dotychczasowy cykl „Okiem outsiderki”:

Czym był dziadek?! – Awazymyz 2012, 1 (34) – LINK
Czy my jesteśmy spokrewnieni? – Awazymyz 2012, 2 (35) – LINK
Dlaczego mnie obrażacie? – Awazymyz 2012, 3 (36) – LINK
Dla kogo to okno? – Awazymyz 2012, 4 (37) – LINK
Czy już czas na zmiany? – Awazymyz 2013, 1 (38) – LINK
Czy nie jestem za stary na naukę? – Awazymyz 2013, 2 (39) – LINK
Dokąd warto się wybrać? – Awazymyz 2013, 3 (40) – LINK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *