Rick and Morty – Tom 1 – Gorman, Cannon, Hill, Ellerby

Rick and Morty – pierwszy tom, który dla mnie okazał się być tomem drugim. Za to pierwszym, który miałam przyjemność czytać zarówno po polsku jak i po angielsku. A taki zabieg pozwolił mi spojrzeć na niego z szerszej perspektywy.

rickmorty11

Po pierwszym numerze komiksu, można by się spodziewać, że będzie zawierał jakieś wprowadzenie. Można przypuszczać, że będzie tu zawarta treść, dzięki której nowym czytelnikom łatwiej będzie wkroczyć do prezentowanego tu świata. Że będzie coś, dzięki czemu łatwiej zaadaptują się, odnajdą w tworzonej tu rzeczywistości. Tymczasem nic takiego tutaj nie ma. Żadnego wprowadzenia, ukłonu w stronę „nowych”, informacji o czymkolwiek.

Bierzesz w ręce komiks, czytasz i masz dwie opcje. Albo wiesz o co chodzi, albo nie wiesz. Albo jesteś fanem serialu i bawisz się czytając, kontynuując na papierze swoją serialową przygodę, albo czytasz nie mając pojęcia o niczym. Nie mówię, że ta druga opcja jest zła, bo i tak można. Niemniej jest to z pewnością trudniejsza droga, przez którą nie wszyscy przejdą z uśmiechem na ustach. Zwyczajnie może się okazać, że komuś taka forma rozrywki nie przypadnie do gustu, bo ciężko będzie mu się odnaleźć, nie wiedząc o produkcji praktycznie nic. Bez znajomości postaci, ich charakterów i relacji, ciężko jest zrozumieć to, co dzieje się w kadrach.

Oczywiście nie mówię, że nie jest to możliwe, ale z pewnością nie jest tak przyjemne i satysfakcjonujące jak dla kogoś, kto w serialu przepadł. Czytając, słyszymy głosy bohaterów, które dobrze znamy. Słyszymy jak Morty się jąka, Rick beka a Jerry jest zwyczajnie głupi. Tak, głupotę Jerry’ego aż słychać. Słychać ją bardzo wyraźnie, ale ktoś kto nie usłyszał jej na ekranie, nie ma szans usłyszeć jej na papierze.

Napisałam, że podczas czytania słyszymy głosy postaci. Mimo iż Rick i Morty w moim mieszkaniu rozbrzmiewa zawsze po angielsku, a na papierze po polsku, to i tak te głosy są spójne. Mało tego: tłumaczenie mnie nie drażni. Wiadomo, że angielski zawsze brzmi lepiej niż polski, ale jestem w stanie czytać ten komiks w ojczystym języku. Nawet teraz, gdy przed sobą mam dwa wydania, różniące się językiem, oba jestem w stanie przeczytać i z obu jestem w stanie czerpać przyjemność. Treść została całkiem sprawnie przełożona. Nie drażni, a wręcz intryguje, ciekawi. Dobrze się to czyta, z wielką radością przerzuca się strony i czeka się na kolejną porcję czarnego humoru i absurdu.

rickmorty1

Mamy tu pięć rozdziałów, pięć historii, częściowo ze sobą powiązanych. Jest trochę o graniu na międzynarodowej giełdzie akcji, o farmie, o sennym świecie w którym przeplata się nawet Freddy Krueger. Mamy tu miks różnych wątków, różnych dziwacznych treści. Pozornie nie mają one związku, jednakże zdarza się, że jedna prowadzi do drugiej, jest tu jakiś związek przyczynowo – skutkowy. Całość, pomimo zdarzających się absurdów i zwrotów akcji ma sens. Sens jest zachowany, choć przeplatany zaskoczeniem. Czytając, poza radością z lektury, zachwytem nad pojawiającymi się tu żartami, uwielbieniem dla czarnego humoru i chorej wyobraźni twórców, towarzyszyła mi także olbrzymia ciekawość. Byłam wiecznie zaintrygowana i pragnęłam dowiedzieć się co będzie dalej.

Zatem z jednej strony jest to komiks: na raz. Bo się go bierze, siada się, czyta od początku do końca i już, nie ma. Natomiast z drugiej strony, szkoda go przeczytać tak szybko, „stracić go” poniekąd. Natomiast dobra wiadomość jest taka, że można go przeczytać więcej niż raz. Ja czytałam jakiś czas temu, a teraz, przed napisaniem recenzji przeleciałam jeszcze urywki i było tam sporo rzeczy, których nie pamiętałam. Dlatego też myślę, że spokojnie można do niego wracać. Wracać, czytać i nieustannie czerpać radość z lektury.

A jak już główne rozdziały nam się skończą, mamy do dyspozycji jeszcze dział „dodatkowe historyjki”, gdzie możemy zobaczyć kilka króciutkich opowiastek, oczywiście nadal osadzonych w uniwersum Ricka i Morty’ego. I jak zawsze są one godne uwagi. Bo któż nie chciałby zobaczyć alternatywnego świata, w którym to Morty jest geniuszem, a Rick zahukanym przygłupem? A no właśnie, taka opowieść też na nas czeka!

Na samym końcu mamy krótkie, aczkolwiek napisane w pokręcony sposób biografie autorów. Jest to taki miks informacji, że przy lekturze można się zastanawiać ile z tego jest prawdą. I w zasadzie mam wątpliwości, odnośnie kilku szczegółów. Ale to nie ma znaczenia, najważniejsze jest to, że dzięki tym ludziom mamy to, co mamy. Bowiem komiks Rick and Morty – Tom 1 prezentuje się naprawdę nieźle. Dobrej jakości papier, piękna błyszcząca okładka. Rysunki charakterystyczne, znane dobrze przez tych, co oglądają tę produkcję Adult Swima. No i do tego ten piękny zapach! Egmontowi będę dozgonnie wdzięczna, że postanowi wziąć się za tę serię i wrzucić ją na nasz rynek. Bardzo dobra produkcja i oby była kontynuowana jak najdłużej. Jeśli jeszcze nie macie, to łapcie za pierwszy tom – warto!

Za komiks dziękuję wydawnictwu:
egmontlogo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *