Naśmierciny i inne opowiadania – Krzysztof T. Dąbrowski

„Naśmierciny i inne opowiadania” to zbiór opowiadań czy też raczej krótkich opowiadanek napisanych przez Krzysztofa T. Dąbrowskiego. Ta licząca około 160 stron książka, wypełzła na świat z wydawnictwa Agharta, choć część tekstów była już wcześniej publikowana w innych miejscach.

Owe opowiadanka są tak potwornie krótkie, że czasem zastanawiałam się, czy w ogóle warto je czytać. Czy jest sens zaczynać coś, co za dwie strony się skończy? Momentami się wahałam… Mam wrażenie, że lepiej byłoby je rozwinąć, a przynajmniej niektóre z nich. Można stworzyć wtedy bardziej wyrazistą postać, rozszerzyć trochę fabułę, podrasować, podkoloryzować. Jednak autor tego nie zrobił. Zastanawiałam się: dlaczego?

Odpowiedź na to dręczące mnie pytanie uzyskałam dość szybko. Została mi podana na tacy, gdy tylko zbliżyłam się do jednego z dłuższych tekstów. Na jego podstawie doszłam do wniosku, że dłuższe treści są po prostu za trudne. Wymagają od twórcy większego skupienia. Trzeba się do nich bardziej przyłożyć i przede wszystkim myśleć co się robi. Nie można tak bez ładu i składu klepać w klawiaturę. Bo o ile przy krótszych tekstach czytelnik może nie dostrzec pewnych niespójności, to przy tych bardziej rozbudowanych, jest to widoczne. Przy krótkich formach można być bardziej niechlujnym, nie uważnym, bo czyta się je tak szybko, że nie zwraca się uwagi na niektóre rzeczy, po prostu sprintem biegnie się do końca, nie zatrzymuje się. Dlatego też przez całą książkę przeleciałam dość szybko, choć nie tak szybko jak mogłoby się wydawać. Niektóre opowiadania były wręcz irytujące i czytałam je tylko po to, by móc iść dalej, po kolei. Niestety, dłuższe treści zniesmaczyły mnie całkiem. Mam wrażenie, że autor rozwijając jakiś pomysł, najzwyczajniej się w nim pogubił, zatracając sens i popełniając błędy logiczne. Zatem może jednak nie będę krytykować krótkich tekścików, bo tym dłuższym mam więcej do zarzucenia.

Aczkolwiek jeśli chodzi o tytułowe, główne opowiadanie: Naśmierciny, to muszę przyznać, że podobało mi się. Tekst ten od razu skojarzył mi się z filmem The Curious Case of Benjamin Button. Czy to dobrze? Nie wiem. Ale wiem, że to jedyne opowiadanie, które zwróciło moją uwagę pozytywnie. Z resztą nie bez powodu zostało nagrodzone w konkursie organizowanym przez amerykański portal Barbetlysnopes.com – jak głosi informacja na okładce. Przyznam, że nie znałam tego portalu, więc postanowiłam go odnaleźć. Co ciekawe, Google również go nie znał. Wyszukując nazwę, w wynikach pojawiały mi się wyłącznie informacje dotyczące książki Krzysztofa T. Dąbrowskiego. Zaczęłam podejrzewać, że ów portal i cały ten tajemniczy konkurs, to jedna wielka ściema, że autora poniosła wyobraźnia. Ale nie poddawałam się, szukałam dalej. I znalazłam, jednak pod inną nazwą: Bartlebysnopes.com. Jak widać zakradła się literówka. Trochę szkoda, że książka promowana jest w tylu miejscach i w tylu miejscach pojawia się taki błąd. Nikt tego nie dostrzegł? Nikt tego nie poprawił? Cóż, to najlepszy dowód na to, że praca nad tym zbiorkiem była dość kiepska. Można było poświęcić mu więcej czasu i uwagi, zrobić to lepiej, dopracować nie tylko opis, ale i teksty. Niestety, nikt się tego nie podjął.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *