Optymalna dieta dla biegaczy. Jedz zdrowo i biegnij po sukces – Jeff Galloway, Nancy Clark

Optymalna dieta dla biegaczy. Jedz zdrowo i biegnij po sukces” dotyczy tematyki istotnej, jeśli ktoś na poważnie myśli o bieganiu. Jeśli ktoś o bieganiu myśli mniej poważnie, to w zasadzie również. Autorzy poruszają zagadnienia z kwestii odżywiania, które są istotne w życiu każdego, mniej lub bardziej aktywnego człowieka, dla którego zdrowie nie jest rzeczą obojętną.

Nancy Clark to dietetyczka specjalizująca się w odżywianiu sportowców. Z kolei Jeff Galloway to znany maratończyk, który poza bieganiem, zajmuje się też motywowaniem innych sportowców. Ten duet autorów uzupełnia również żona Jeffa, która choć nie wymieniona na okładce, miała spory wkład w powstanie tej książki.

dietabiegacz

Cała publikacja podzielona jest na 29 rozdziałów z informacją kto jest jego autorem. Także raz dostajemy porcję wiedzy od kobiety, innym razem od mężczyzny. Tak to wygląda w teorii, w praktyce – nie koniecznie. Otóż autorzy mam wrażenie, że momentami się zagubili, a korekta tego nie wyłapała, ale zmieniają płeć. I to bardzo szybko, bo z zdania na zdanie następuje przemiana. Jest to dość irytujące, a także sprawia, że tak naprawdę nie wiemy kto teraz do nas przemawia: dietetyk czy maratończyk?

Również denerwującą kwestią jest powtarzanie się informacji. Są zdania, które występują kilka, a może nawet kilkanaście razy. Okrutnie wkurzało mnie czytanie o tym samym. Czasem też odnosiłam wrażenie, że autorzy mają czytelnika za idiotę. Rzecz, którą można napisać w jednym zdaniu, rozgrzebywali na pół strony. Według mnie było to zbędne.

Jednakże to, co poraziło mnie bardziej niż ciągłe powtórki i brak zdecydowania co do płci autora, to sprzeczne informacje. Przykładowo, w jednym rozdziale dowiadujemy się, że jeden posiłek powinien składać się z maksymalnie trzech produktów, a w kolejnym, iż produktów powinno być co najmniej trzy. I ile teraz jeść? Komu wierzyć? Dietetyczce czy sportowcowi? Takie sprzeczności dość nie korzystnie wpływają na wiarygodność informacji zawartych w książce. Pomimo iż większość z nich wydaje się sensowna, pokrywa się z moją wiedzą i doświadczeniem, to jednak zaufanie względem autorów i ich rzetelności mam ograniczone. Nie łykam wszystkiego jak pelikan, przesiewam płynące do mnie informacje.

Nie mniej informacji zawartych w publikacji jest sporo. Autorzy obalają mity dotyczące różnych diet oraz aktywności fizycznej. Książki tego typu są potrzebne, bo nie tylko dostarczają wiedzę, ale i motywują. A motywacja jest jeszcze większa, dzięki dołączonymi krótkimi historiami osób, które zdecydowały się rozpocząć przygodę z bieganiem, a także zmienić odpowiednio swoją dietę. Opowieści o osobach z nadwagą, które podjęły walkę o nowe, zdrowsze ciało, pozwalają uwierzyć, że każdy może dokonać przemiany, musi tylko tego chcieć.

To czego mi zabrakło, to przepisów. Spodziewałam się, że zajmą one połowę objętości książki. „Optymalna dieta dla biegaczy. Jedz zdrowo i biegnij po sukces” posiada przepisy, ale jest ich bardzo niewiele. Spisane są niezbyt dokładnie, na szybko i w zasadzie wiele nie wnoszą do publikacji. A szkoda, liczyłam na jakieś specjalne, biegowe dania wprost z kuchni Galloway’ów.

Książka szybko się zaczyna, ale jeszcze szybciej się kończy. Praktycznie się urywa. Brakuje mi tu jakiegoś podsumowania. Publikacja aż się prosi o 30. rozdział. A tak, czytam sobie o tym kiedy kupić nowe buty do biegania, przewracam stronę i… koniec. Nie ma nic dalej. Aż sprawdziłam, czy mój egzemplarz nie jest jakiś wybrakowany, ale nie, nie jest. Wszystko nagle się kończy, jest tylko miejsce na notatki i to by było na tyle.

No dobrze, może nie wszystko się tak nagle kończy. Jest jedna rzecz, która jeszcze się nie skończyła, a mianowicie: papier. Papier jest świetnej jakości. Śliski, wytrzymały. Każda strona dopracowana, dopieszczona graficznie. Sporo kolorowych, dobrze wykonanych zdjęć. Wygląda to naprawdę nieźle. Prezentuje się cudownie. Można powiedzieć, że graficznie książka nadrabia te merytoryczne niedociągnięcia.

Jednakże wiadomo, nie dla okładki kupuje się książkę (choć w sumie z tym różnie bywa). Nie oprawa graficzna jest tu kluczowa (choć zasługuje na wielki ukłon!). Najistotniejsze w tego typu publikacji, są informacje, wiedza, którą dzielą się z nami autorzy. A tej fachowej wiedzy jest sporo. Jest trochę niedociągnięć, o których wspomniałam, nie mniej nie przekreślają one całej lektury. Jedynie utwierdzają w tym, że na wszystko trzeba patrzeć, używając swojego mózgu, nie wierzyć ślepo w każdą rzecz, nie dać się zmanipulować. Wiedzy jest dużo. A podana w takiej formie, jest bardzo przystępna i przyjemna w odbiorze, do czego zachęcam.

Za książkę dziękuję wydawnictwu: