Dylematy 3

Dylematy 3 to gra imprezowa, która patrząc na tę nazwę sugeruje, że to trzecia odsłona dylematów. Natomiast gdy spojrzymy na pudełko i dopisek „tylko dla dorosłych” powinna zapalić się nam czerwona lampka. Mi się zapaliła. Niestety w swojej naiwności, ale też olbrzymiej ciekawości, postanowiłam zaryzykować.

Co mamy w pudle?

  • instrukcję
  • 30 kart głosów
  • 6 kart trybów
  • 1 kartę moralnego kompasu
  • 15 dwustronnych kart punktów
  • 55 kart lekkich dylematów
  • 55 kart średnich dylematów
  • 55 kart grubych dylematów


Już nie raz wspominałam o tym, że gry „18+” różnią się od standardowych wariantów tylko tym, że są bardziej żenujące. W klasyczne Dylematy co prawda nie grałam, ale po przeczytaniu instrukcji do tych, uznałam, że to może być całkiem niezły fun. Że ta gierka od czterech osób, może nam przysporzyć dużo śmiechu i sprawić, że naprawdę spoko spędzimy czas. Po części tak się stało, ale tylko po częsci.

To piękne, różowiutkie pudełeczko, kryje w sobie 4 mniejsze, typowo „karciane” pudełka. Jedno zawiera talię „do obsługi gry”, czyli punkty, karty do obstawiania, dodatkowe warianty itd. Trzy kolejne natomiast, mają talie z dylematami. Gdy tylko to zobaczyłam, od razu powiedziałam, że pewnie będą one posegregowane w kolejności od najmniej, do najbardziej paskudnych twierdzeń. Niestety, znów się nie pomyliłam.

Edit: A tak w ogóle to super jest to, że dopiero pisząc recenzję i robiąc do niej zdjęcia zobaczyłam, że na pudełkach jest napisane wprost to co myślałam, że sama odkryłam, czyli: stopniowanie poziomu dylematów!

Pierwsza talia jeszcze jakoś szła. Niektóre pytania uznawaliśmy za głupie, ale dało się grać. Było trochę śmiechu, Niektóre z twierdzeń były intrygujace. Ogólnie nie było źle, choć już wtedy przyświecała mi myśl, że jednak wersja klasyczna byłaby lepszym pomyłem.

Rozgrywka drugą talią sprawiła, że zaczęliśmy odkładać niektóre karty, pomijać pytania. Trafiały się niektóre, które nadal wzbudzały ciekawość, ale było też sporo takich, które zwyczajnie odrzucaliśmy do pudełka.

Trzecia talia to już był pogrom. I nie używam tego słowa w pozytywnym kontekście. Otóż tutaj ilość kart, które z niesmakiem wyrzuciliśmy z powrotem do pudła była tak duża, że na koniec czekał nas potężny dylemat: co robić? Choć do ukończenia gry wystarczy zaledwie zdobyć pięć punktów, tu nie byliśmy w stanie tego zrobić. Skończyła nam się talia. Dwóm osobom zabrakło po jednym punkcie do zwycięstwa. Kart nie było. Padł pomysł, by wziąć jakieś nie użyte wcześniej karty z pierwszej lub drugiej talii, by wyłonić zwycięzcę, bo wiadomo, że remis to najgorsza rzecz ever. No i musieliśmy uporać się z bardzo trudnym dylematem: grać czy nie grać? Rozwikłać to przy pomocy poprzednich talii czy nie?

Na logikę ten dylemat wydaje się logiczny, rozwiązanie banalne. Bo przecież zwycięzcę trzeba wyłonić, nie?! Cóż, okazało się, że jednak nie. Byliśmy już tak wymęczeni tymi pytaniami, tak zniesmaczeni i tak wykończeni grą, że niestety, nie wiemy kto trafił na czubek podium. Zostawiliśmy to tak, zarzekając się, że trzeciej talii nie ruszymy już więcej, bo aż przykro.

Zalety:

– prosta mechanika
– dobra imprezówka
– piękne wykonanie
– dużo kart
– trzeba myśleć jak przeciwnicy
– zajmuje mało miejsca
– wygodna na wyjazdy


Wady:

  • nie w każdym gronie
  • żenujące pytania

Tak, taki właśnie jest urok gier „18+”… Coraz częściej wydaje mi się, że ten symbol nie oznacza, że są one dla osób pełnoletnich, tylko raczej coś przeciwnego: że pełnoletni nie powinni ich ruszać, a powiązanie z dobrą zabawą może być tylko w przypadku osób młodszych. Nie wiem jak to inaczej wytłumaczyć.

Czy warto mieć dylematy?

Dylematy 3 to coś zdecydowanie godnego uwagi w kontekście mechaniki, odgadywania co inni wybiorą, lekkiego hazardu. Jest to naprawdę świetna imprezówka. W dodatku pięknie wydana. Poręczna. Jedyny mankament: pytania. Jakby je zmienić, byłoby super. Czyli w sumie łatwiej sięgnąć po prostu po jedną z poprzednich wersji, z pytaniami na poziomie (jak przypuszczam). Albo ułożyć własne dylematy, bo to w sumie też mogłoby być całkiem dobrym wariantem. Przypuszczam, że znajdą się osoby, którym taki poziom pytań odpowiada. Myślę, że nie nadają się one do gry w każdym gronie i w każdym stanie. W moim przypadku było zbyt rodzinnie i zbyt trzeźwo, zatem podłoże do tej gry totalnie źle dobrane. W dużej mierze z tego wynika moje negatywne podejście i niemożność ukończenia rozgrywki. Nie wykluczam, że są tacy, którzy będą zachwyceni i ta gra będzie dla nich imprezowym strzałem w dziesiątkę.

Podstawowe informacje:
Liczba graczy: 4-15 osób
Wiek: 18+
Autor: Beata Smugaj

Za grę dziękuję wydawnictwu:

znaki rebel3